FANDOM


Była godzina 20, kiedy Maciek kładł się spać. Jak zawsze przed snem czytał książkę, jednak nie mógł skupić się na treści. Czuł się obserwowany chociaż dobrze wiedział, że w pokoju jest sam, bo słyszał rodziców rozmawiających na dole w kuchni. Nagle poczuł przerywany oddech na karku. Drgnął i obrzucił się jednak za nim nikt nie stał. Momentalnie okno w jego pokoju się otworzyło i wiatr zawył. Maciek był przerażony, ale postanowił podejść i zamknąć okno, jednak kiedy postawił stopę na ziemi znieruchomiał. W księżycowym świetle padającym przez otwarte okna ujrzał postać. Była ubrana w ciemny płaszcz, ciemne dżinsy. Na głowę miał zarzucony kaptur jednak jego czerwonawe oczy świeciły wpatrując sie w chłopca. Maciek ani drgnął, prubował krzyknąć, zawołać rodziców, uciec, ale nie mógł . Wiedział, że nic nie może zrobic...że nie ucieknie. Wtedy postać zniknęła, rozpłynęła się w ciemności. Maciek stał gapiąc się w otwarte okno. Nie ruszał się. Potem padł na ziemię i już nie wstawał. To była pierwsza ofiara...